Do mrożących krew w żyłach scen doszło we wtorek rano w jednym ze szpitali w Łomży. Jedna z kobiet korzystających z toalety usłyszała, że w sąsiedniej kabinie ktoś się znajduje. Gdy zaczęła się rozbierać, zamarła z przerażenia, pod ścianką działową dostrzegła wysunięty telefon komórkowy. Ofiara natychmiast zorientowała się, że jest nagrywana, wybiegła z łazienki i zaalarmowała personel. Wezwani na miejsce policjanci zatrzymali wskazanego przez kobietę 52-letniego mieszkańca powiatu kolneńskiego. Mężczyzna z kamienną twarzą szedł w zaparte, twierdząc, że jest niewinny. Aby uwiarygodnić swoje kłamstwa, dobrowolnie pokazał funkcjonariuszom galerię zdjęć.
Zboczeniec przeliczył się jednak z własnym sprytem. Policjanci zajrzeli do folderu z usuniętymi plikami, gdzie znaleźli świeżo skasowany film z nagą zgłaszającą. Przyciśnięty do muru dewiant zaczął brnąć w absurdalne tłumaczenia, zwalając winę na rzekomą "awarię telefonu". Relacje pracowników szpitala rzucają na sprawę jeszcze mroczniejsze światło. Okazało się, że pacjenci już wcześniej skarżyli się na podobne incydenty. W ściankach działowych toalet wielokrotnie znajdowano wyżłobione dziury, które miały służyć podglądaczowi. Choć personel na bieżąco naprawiał ubytki, zwyrodnialec uporczywie tworzył nowe otwory, czyniąc z toalety swoje stałe miejsce polowań.
Policyjna baza danych potwierdziła najgorsze przypuszczenia: 52-latek był już wcześniej karany za przestępstwa na tle seksualnym. W jego telefonie śledczy odkryli więcej nagrań innych ofiar, co sugeruje, że skala jego dewiacji jest znacznie większa. Mimo że policja wnioskowała o tymczasowy areszt dla niebezpiecznego zboczeńca, prokurator rejonowy w Łomży zdecydował się na wolnościowe środki zapobiegawcze: dozór policji oraz 5 tysięcy złotych poręczenia majątkowego. Zwyrodnialec usłyszał zarzut utrwalenia wizerunku nagiej osoby, za co grozi mu do 5 lat więzienia. Śledztwo jest rozwojowe i niewykluczone, że lista zarzutów znacznie się wydłuży.







Napisz komentarz
Komentarze