Do zdarzenia doszło w sobotę, 7 marca, około godziny 18:50. Dyżurny rudzkiej komendy otrzymał zgłoszenie o wypadku tuż za zjazdem z Drogowej Trasy Średnicowej (DTŚ), przy ulicy Szyb Barbary. Na miejsce natychmiast skierowano służby ratunkowe oraz policjantów z Wydziału Ruchu Drogowego.
Śledczy pracujący pod nadzorem prokuratora ustalili przebieg zdarzenia, który mrozi krew w żyłach. 35-letni kierowca Hondy, jadąc z nadmierną prędkością, całkowicie stracił panowanie nad maszyną. Zamiast pokonać rondo zgodnie z przepisami, wjechał prosto na pas zieleni rozdzielający jezdnie. Siła uderzenia była na tyle duża, że kierowca i pasażerka zostali wyrzuceni z jednośladu.
Szybko wyszło na jaw, dlaczego mężczyzna nie zapanował nad pojazdem. Badanie alkomatem wykazało w jego organizmie ponad 1,5 promila alkoholu. Jakby tego było mało, 35-latek w ogóle nie powinien znajdować się na drodze - posiadał bowiem obowiązujący sądowy zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. W wypadku najbardziej ucierpiała 42-letnia pasażerka, również mieszkanka Katowic. Jej stan był na tyle poważny, że ratownicy podjęli decyzję o wezwaniu śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Kobieta została przetransportowana drogą powietrzną do specjalistycznego szpitala.
Postawa 35-latka spotkała się ze zdecydowaną reakcją wymiaru sprawiedliwości. Prokuratura Rejonowa w Rudzie Śląskiej przedstawiła mu zarzuty, a Sąd Rejonowy – biorąc pod uwagę fakt prowadzenia pod wpływem alkoholu, złamanie zakazu oraz spowodowanie ciężkiego wypadku – zastosował wobec niego tymczasowy areszt na okres trzech miesięcy. Zgodnie z aktualnymi przepisami, za spowodowanie wypadku w stanie nietrzeźwości oraz naruszenie sądowego zakazu, mężczyźnie grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności. Śledztwo w tej sprawie trwa.









Napisz komentarz
Komentarze