Dyżurny numeru alarmowego 112 przyjął zgłoszenie, które brzmiało dramatycznie. Kobiecy głos w słuchawce informował, że mąż chce jej zrobić krzywdę. Funkcjonariusze, traktując sprawę priorytetowo, natychmiast udali się pod wskazany adres, spodziewając się najgorszego. Na miejscu mundurowi zastali sytuację, której nie przewidziałby żaden scenarzysta. Okazało się, że 42-latka jest cała i zdrowa, a rzekomy „agresor” nie przejawiał najmniejszych chęci wyrządzenia komukolwiek krzywdy. Kobieta z rozbrajającą szczerością przyznała, że całą awanturę... po prostu zainscenizowała.
Powód wezwania patrolu wprawił policjantów w osłupienie. Zgłaszająca wyznała, że ma już dość profesji swojego małżonka, który pracuje na cmentarzu. Aby go „zmotywować” do rzucenia tej posady, postanowiła wezwać policję i upozorować zagrożenie życia. Co więcej, zapobiegliwa żona poinformowała funkcjonariuszy, że zdążyła już nawet znaleźć mężowi nową pracę.
Mimo że kobieta była trzeźwa, jej kreatywność nie spotkała się z uznaniem mundurowych. Za bezpodstawne wezwanie patrolu i blokowanie numeru alarmowego została ukarana mandatem karnym. Policja przypomina: numer 112 służy do ratowania życia i zdrowia, a nie do rozwiązywania małżeńskich sporów o ścieżkę kariery. Każda taka „inscenizacja” może sprawić, że pomoc nie dotrze na czas tam, gdzie jest naprawdę potrzebna.







Napisz komentarz
Komentarze