Do zdarzenia doszło w poniedziałek, 16 marca, na ulicy Ostrzykowizna w Zakroczymiu. Policjanci patrolujący rejon zauważyli Citroena, którego kierowca zapomniał o włączeniu świateł mijania. Funkcjonariusze postanowili zatrzymać pojazd do kontroli, by pouczyć kierującego. Szybko jednak okazało się, że brak świateł to najmniejszy problem 65-latka. Podczas sprawdzania danych w systemach policyjnych mundurowi przecierali oczy ze zdumienia. 65-letni mieszkaniec powiatu nowodworskiego figurował jako osoba z pięcioma aktywnymi, dożywotnimi zakazami prowadzenia pojazdów. Wszystkie zostały wydane wcześniej przez Sąd Rejonowy w Nowym Dworze Mazowieckim. Mężczyzna, mimo tak jasnych i surowych decyzji wymiaru sprawiedliwości, po raz kolejny zlekceważył prawo i wyjechał na drogę publiczną.
Policjanci nie mieli litości dla recydywisty. Mężczyzna prosto z ulicy trafił do policyjnego aresztu. Dzięki wdrożeniu trybu przyspieszonego, sprawa znalazła swój finał w sądzie już w ciągu 48 godzin od zatrzymania. Sędzia uznał, że dotychczasowe środki karne nie odniosły skutku i orzekł wyjątkowo surową karę. Mężczyzna najbliższy rok spędzi za kratami (bez możliwości zawieszenia), otrzymał kolejny dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, musi zapłacić 10 tysięcy złotych świadczenia pieniężnego na rzecz Funduszu Pomocy Poszkodowanym oraz Pomocy Postpenitencjarnej, a do tego zasądzono przepadek samochodu na rzecz Skarbu Państwa.
Warto podkreślić, że zgodnie z aktualnymi przepisami, sąd orzekł przepadek Citroena, którym poruszał się 65-latek. Oznacza to, że pojazd staje się własnością państwa. Za jazdę bez świateł policjanci jedynie pouczyli mężczyznę, jednak za złamanie sądowych zakazów zapłaci on najwyższą cenę: wolnością i majątkiem.







Napisz komentarz
Komentarze