Sprawa ma swój początek w marcu 2024 roku. To wtedy w Sochaczewie doszło do dramatycznych wydarzeń - 38-latka raniła nożem mężczyznę. Proces sądowy w sprawie o usiłowanie zabójstwa zakończył się wyrokiem skazującym: kobieta usłyszała karę 4 lat pozbawienia wolności. Zamiast jednak stawić się w zakładzie karnym, postanowiła zniknąć.
Za skazaną wydano list gończy. Poszukiwania prowadzili policjanci z referatu operacyjno-rozpoznawczego komendy w Sochaczewie przy wsparciu Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu. Przełom nastąpił w miniony wtorek, kiedy funkcjonariusze ustalili, że kobieta przebywa w jednym z mieszkań na terenie miasta. Lokal nie należał do niej, co miało zmylić pościg.
Policjanci pojawili się pod drzwiami wytypowanego mieszkania, jednak nikt nie zamierzał ich wpuścić. Funkcjonariusze, mając pewność, że poszukiwana jest w środku, nie zdecydowali się na siłowe wejście, lecz na... cierpliwość. Postanowili poczekać, aż kobieta sama wyjdzie z ukrycia. Intuicja ich nie zawiodła. W środę, 25 marca, późno w nocy 38-latka uznała, że nadszedł bezpieczny moment na opuszczenie lokalu. Gdy tylko wyszła na klatkę schodową, została obezwładniona i zakuta w kajdanki.
Kobieta resztę nocy spędziła w policyjnym areszcie. Wczoraj rano funkcjonariusze wydziału konwojowego przewieźli ją prosto do wskazanego zakładu karnego. Tam spędzi najbliższe 48 miesięcy, odpokutowując za atak sprzed dwóch lat. Przy okazji tego zatrzymania policja kieruje ważne przypomnienie do wszystkich, którzy pomagają ukrywać się osobom ściganym przez prawo. - Ukrywanie osoby poszukiwanej listem gończym jest przestępstwem. Każdemu, kto utrudnia śledztwo lub pomaga sprawcy uniknąć kary, grozi nawet do 5 lat pozbawienia wolności - ostrzegają mundurowi.







Napisz komentarz
Komentarze