Śledztwo, nadzorowane przez Prokuraturę Rejonową w Pucku, swój początek miało w grudniu ubiegłego roku. Funkcjonariusze SG z Placówki we Władysławowie, analizując ruch graniczny przy innej sprawie, nabrali podejrzeń co do autentyczności dokumentów przedstawianych przez cudzoziemców. Skrupulatna weryfikacja doprowadziła ich do jednego z lokali w Łodzi. Pod wskazanym adresem zarejestrowana była spółka z o.o., założona w grudniu 2022 roku. Jej prezesem była 40-letnia obywatelka Ukrainy. Choć firma oficjalnie miała zajmować się m.in. produkcją odzieży i sprzątaniem obiektów przemysłowych, śledczy szybko ustalili, że jej jedyną realną działalnością było „produkowanie” oświadczeń o powierzeniu pracy.
Mechanizm był prosty i niezwykle dochodowy. Spółka wystawiała oświadczenia niezbędne do uzyskania wizy roboczej, a dokumenty rejestrowano masowo w Powiatowym Urzędzie Pracy. Cena za jedno oświadczenie wynosiła do 400 euro, a w zaledwie sześć miesięcy firma wygenerowała blisko 500 takich dokumentów. Śledczy doliczyli się już około 230 obywateli Białorusi, którzy na podstawie tych fikcyjnych dokumentów wyłudzili wizy w polskich konsulatach. Co istotne, cudzoziemcy kupujący oświadczenia mieli pełną świadomość, że praca wskazana w dokumentach jest fikcją i nie będą jej wykonywać.
Zatrzymana 25 marca w Łodzi 40-letnia Ukrainka usłyszała już zarzuty. Z ustaleń śledztwa wynika jednak, że jej rola w grupie mogła być ograniczona. Kobieta udostępniła swoje dane do założenia spółki, kont bankowych i profilu ePUAP w zamian za obietnicę zysku. Wiele wskazuje na to, że organizatorzy procederu nie spełnili danych jej obietnic finansowych, a kobieta została jedynie narzędziem w rękach osób, których tożsamość jest teraz ustalana. - Kobieta usłyszała zarzuty organizowania innym osobom przekraczania granicy państwowej wbrew przepisom oraz przestępstw przeciwko wiarygodności dokumentów - informuje Straż Graniczna.
Prokurator w Pucku zdecydował o zastosowaniu wobec podejrzanej dozoru Policji oraz zakazu opuszczania kraju. Za popełnione czyny grozi jej kara do 8 lat pozbawienia wolności. Sprawa ma charakter rozwojowy. Funkcjonariusze Straży Granicznej intensywnie pracują nad ustaleniem pozostałych członków grupy, którzy czerpali główne zyski z nielegalnego procederu.







Napisz komentarz
Komentarze