Wszystko zaczęło się od poszukiwań 55-letniego mężczyzny, który za wszelką cenę chciał uniknąć 18-miesięcznej odsiadki zasądzonej przez sąd w Płońsku. Kryminalni z Komendy Stołecznej Policji oraz funkcjonariusze z Woli ustalili, że poszukiwany ukrywa się w Warszawie. Szybko wyszło na jaw, że unikanie więzienia to niejedyny powód, dla którego mężczyzna nie chciał spotkania z mundurowymi. Podczas zatrzymania na Woli 55-latek był kompletnie zaskoczony. Choć próbował zachować spokój, jego zdenerwowanie wzbudziło czujność policjantów. Szybko okazało się dlaczego – w torbie na laptopa, zamiast sprzętu komputerowego, znajdowały się paczki z marihuaną. W lokalu zabezpieczono także mefedron i amfetaminę.
To był jednak dopiero początek. Funkcjonariusze sprawnie wytypowali kolejne lokalizacje powiązane z zatrzymanym. Na Ursynowie policjanci znaleźli kolejne 3 kilogramy narkotyków (marihuany i mefedronu), w rodzinnym domu zatrzymanego pod Płońskiem odkryto prawdziwe „serce” procederu. W podwarszawskiej miejscowości skala znaleziska wprawiła śledczych w osłupienie. Wewnątrz budynku zabezpieczono aż 41 kilogramów białej substancji, a wstępne testy wskazują, że to mefedron we wczesnej fazie produkcji. Oprócz gotowych narkotyków, policjanci przejęli 40 litrów odczynników chemicznych, które mogły służyć do wytwarzania kolejnych partii towaru i 137 waporyzatorów z zawartością psychoaktywnego THC.
Łącznie policjanci wyeliminowali z rynku blisko 44 kilogramy niebezpiecznych substancji. 55-latek, który początkowo miał trafić za kratki na 18 miesięcy, teraz musi liczyć się ze znacznie surowszą karą. Prokuratura Rejonowa Warszawa-Wola przedstawiła mu zarzuty posiadania znacznej ilości środków psychotropowych. Decyzją sądu mężczyzna został tymczasowo aresztowany na 3 miesiące. Za handel i posiadanie tak ogromnej ilości narkotyków grozi mu teraz do 10 lat pozbawienia wolności.







Napisz komentarz
Komentarze