Śledczy z Wydziału do Walki z Korupcją KWP w Katowicach, pod nadzorem Prokuratury Krajowej, zamknęli wielowątkowe postępowanie dotyczące korupcji w służbie zdrowia. 26 marca 2026 roku do sądu trafił akt oskarżenia, który obnaża mechanizm trwający blisko dwie dekady. Głównym oskarżonym w sprawie jest lekarz onkolog, który według ustaleń śledczych, w latach 2005–2024 uczynił z wystawiania fałszywych zaświadczeń stałe źródło dochodu. Mechanizm był prosty, ale niezwykle skuteczny: lekarz tworzył dokumentację potwierdzającą rzekome, ciężkie schorzenia nowotworowe u osób, które w rzeczywistości były zdrowe.
Fikcyjne choroby były „przepustką do wolności” dla osób skonfrontowanych z wymiarem sprawiedliwości. Dokumentacja trafiała do sądów, gdzie służyła jako podstawa do odraczania wykonania kary więzienia, uzyskiwania przerw w odbywaniu kary czy uchylania tymczasowych aresztowań. Dzięki „onkologicznej tarczy” osoby skazane za poważne przestępstwa unikały celi, powołując się na rzekome zagrożenie życia. Łącznie z takich „usług” skorzystało 30 osób.
Skala finansowa procederu poraża. Śledczy wyliczyli, że lekarz przyjął korzyści majątkowe o łącznej wartości 995 tysięcy złotych. To jednak nie koniec strat. Medyk wykazywał fikcyjne leczenie w systemach rozliczeniowych, co doprowadziło do nienależnych refundacji z Narodowego Funduszu Zdrowia na kwotę ponad 440 tysięcy złotych. Lekarz usłyszał łącznie 96 zarzutów, w tym przyjmowanie łapówek, fałszowanie dokumentacji, oszustwa na szkodę NFZ oraz utrudnianie postępowań karnych poprzez zacieranie śladów.
Obok lekarza przed sądem odpowie 23 innych oskarżonych. Są to osoby, które wręczały łapówki, podżegały do wystawiania fałszywych zaświadczeń lub posługiwały się nimi w sądach, by oszukać system. Prokurator zastosował wobec oskarżonych rekordowe poręczenia majątkowe na łączną kwotę 1 miliona 255 tysięcy złotych. - To śledztwo pokazało, jak głęboko korupcja może uderzać w fundamenty sprawiedliwości. Wykorzystywanie autorytetu lekarza do pomagania przestępcom w unikaniu kary to rażące naruszenie etyki i prawa - komentują funkcjonariusze. Wszystkim oskarżonym grozi teraz kara do 10 lat pozbawienia wolności. Sprawę rozpozna Sąd Rejonowy Katowice-Wschód.







Napisz komentarz
Komentarze