We wtorek (7 kwietnia) funkcjonariusze z Placówki Straży Granicznej w Rutce-Tartak patrolowali tereny przygraniczne. Towarzyszył im żołnierz Wojsk Obrony Terytorialnej. Ich uwagę przykuła Mazda na ukraińskich numerach rejestracyjnych. Postanowili zatrzymać auto do kontroli. W samochodzie siedziało dwóch obywateli Ukrainy. Mężczyźni zachowywali się nerwowo i nie potrafili jasno wytłumaczyć, dokąd jadą ani jaki jest cel ich podróży. Funkcjonariusze nie musieli długo czekać na rozwiązanie zagadki.
Chwilę później do kontrolowanego samochodu podeszło trzech mężczyzn. Jak się okazało, byli to obywatele Afganistanu, którzy nie posiadali żadnych dokumentów uprawniających ich do pobytu w Polsce. Służby szybko odtworzyły przebieg zdarzeń. Kurierzy podwieźli Afgańczyków pod samą granicę, ale po stronie litewskiej. Tam migranci wysiedli i przeszli pieszo przez las, przekraczając granicę w miejscu niedozwolonym. Ukraińcy w tym czasie objechali przejście i czekali na nich w umówionym punkcie po polskiej stronie, by zabrać ich w głąb kraju.
Obywatele Afganistanu, zgodnie z przepisami, zostali przekazani stronie litewskiej w ramach tzw. readmisji. Znacznie gorszy los czeka kurierów. Za organizowanie i pomoc w nielegalnym przekraczaniu granicy grozi im kara do 8 lat więzienia, natychmiastowy nakaz powrotu do kraju pochodzenia oraz zakaz wjazdu do Polski i strefy Schengen na okres 7 lat. Od początku 2026 roku na samej granicy polsko-litewskiej zatrzymano już 16 osób, które zajmowały się pomaganiem w nielegalnym przerzucie ludzi.








Napisz komentarz
Komentarze