Wszystko zaczęło się od sprzeczki w jednym z barów na terenie warszawskiego Wawra. Klientowi nie spodobała się obsługa, co wywołało u niego falę agresji. Zamiast złożyć reklamację, zaczął grozić właścicielowi lokalu śmiercią, wymachując przy tym przedmiotem, który wyglądał jak prawdziwa broń palna. Policjanci z komisariatu przy ul. Mrówczej natychmiast zajęli się sprawą. Dzięki doskonałemu rozpoznaniu lokalnego środowiska, kryminalni bardzo szybko ustalili dane napastnika. 40-latek wpadł w ręce operacyjnych, gdy wracał z pracy.
Mężczyzna próbował ukryć dowody swojej winy. Policjanci ustalili, że pistolet, którym straszył w barze, to pistolet na kulki. Agresor schował go w schowku samochodu firmowego. Funkcjonariusze przeszukali pojazd i zabezpieczyli zabawkę, która w emocjach wyglądała na bardzo groźne narzędzie. Zatrzymany 40-latek usłyszał już zarzut kierowania gróźb karalnych. Prokuratura Rejonowa Warszawa-Praga Południe zdecydowała o zastosowaniu wobec niego środków zapobiegawczych. Mężczyzna został objęty policyjnym dozorem, bezwzględnym zakazem kontaktowania się z właścicielem baru oraz zakazem zbliżania się do pokrzywdzonego.







Napisz komentarz
Komentarze