Kryminalni z Rudy Śląskiej, dzięki żmudnej pracy operacyjnej i analizie dziesiątek zgłoszeń, w końcu namierzyli mężczyznę. Ich ustalenia pozwoliły sformułować gigantyczny akt oskarżenia, który właśnie trafił do sądu. Mężczyzna brał na cel głównie pojazdy świadczące usługi przewozu osób. Wiedział, że w środku może znaleźć przedmioty niezbędne do pracy kierowców. Z samochodów kradł gotówkę, kasy fiskalne i terminale płatnicze oraz telefony komórkowe, tablety i kamery samochodowe.
Lista miast, w których grasował włamywacz, jest imponująca. Na Śląsku pojawiał się m.in. w Katowicach, Gliwicach, Chorzowie, Sosnowcu czy Zabrzu. Szybko jednak zaczął wyjeżdżać poza region, policjanci udowodnili mu włamania również we Wrocławiu, Krakowie, Łodzi, Radomsku i Piotrkowie Trybunalskim.
39-latek usłyszał łącznie 115 zarzutów. Mężczyzna przyznał się do winy. Łączne straty oszacowano na blisko 60 tysięcy złotych, nie licząc kosztów wybitych szyb i zniszczonych elementów wnętrza pojazdów. Ponieważ oskarżony działał w warunkach recydywy, czyli powrotu do przestępstwa, grozi mu wyjątkowo surowa kara. Zamiast standardowych 10 lat, za kratami może spędzić nawet 15 lat.








Napisz komentarz
Komentarze