Funkcjonariusze z koszalińskiej "drogówki" rozpoczęli wielką akcję sprawdzania, jak rzetelnie diagności przeprowadzają badania techniczne. Mundurowi chcą wyeliminować z dróg "wraki" oraz auta, które po niebezpiecznych przeróbkach zagrażają bezpieczeństwu. Podczas jednej z kontroli na terenie Koszalina policjanci trafili na audi, które chwilę wcześniej przeszło przegląd z wynikiem pozytywnym. Funkcjonariusze postanowili sami sprawdzić stan pojazdu i szybko odkryli, dlaczego auto nie powinno dostać pieczątki. Auto miało zbyt ciemne szyby ograniczające widoczność kierowcy i zmodyfikowany wydech, który nie spełniał norm hałasu i emisji. Mimo tych jasnych wad, diagnosta dopuścił samochód do ruchu. Policjanci na miejscu zabezpieczyli dowody i zatrzymali dowód rejestracyjny pojazdu.
Sprawa trafi teraz do sądu, który oceni zachowanie pracownika stacji. To jednak nie koniec, o wszystkim został powiadomiony Wydział Komunikacji Urzędu Miejskiego w Koszalinie. Stacji diagnostycznej grożą teraz surowe konsekwencje administracyjne. Mundurowi zapowiadają, że to nie była jednorazowa akcja. Kontrole stacji diagnostycznych będą kontynuowane i rozszerzane na cały powiat.
- Sprawny technicznie pojazd to podstawa. Każde odstępstwo od norm może stanowić realne zagrożenie na drodze. Nie ma przyzwolenia na "podbijanie" przeglądów po znajomości czy za łapówki - ostrzegają policjanci.







Napisz komentarz
Komentarze