Do groźnie wyglądającego zdarzenia doszło tuż przed godziną 16:00 na Drodze Wojewódzkiej nr 434. Kierowca Toyoty Camry, wykonując manewr wyprzedzania, nie zachował ostrożności i uderzył w sportowe Audi RS4. Siła zderzenia była ogromna. Rozpędzone Audi wypadło z trasy i dosłownie przeleciało nad rowem melioracyjnym, zatrzymując się dopiero na jego przeciwległym brzegu. Choć zdjęcia z miejsca zdarzenia mrożą krew w żyłach, nikomu nic poważnego się nie stało. Policjanci szybko ustalili winę kierowcy Toyoty i ukarali go mandatem w wysokości 1020 złotych. W tym momencie karta powinna zostać zamknięta, ale wtedy nastąpił niespodziewany zwrot akcji.
Kiedy funkcjonariusze drogówki poprosili kierowcę Audi o dokumenty, zaczęły się schody. Szybko wyszło na jaw, że mężczyzna w ogóle nie ma prawa jazdy. Prawdziwa bomba wybuchła jednak po sprawdzeniu jego danych w systemie. Okazało się, że kierowca Audi RS4 jest poszukiwany przez policję w związku z licznymi oszustwami metodą „na węgiel”. Zamiast wrócić do domu uszkodzonym autem, mężczyzna został zatrzymany i przewieziony prosto na komendę.
Teraz 28-latek odpowie nie tylko za jazdę bez uprawnień, ale przede wszystkim za wcześniejsze oszustwa. Funkcjonariusze prowadzą już z nim dalsze czynności procesowe. To zdarzenie pokazuje, że czasami jeden błąd innego kierowcy może zakończyć długą ucieczkę przed wymiarem sprawiedliwości.








Napisz komentarz
Komentarze