Do zuchwałej kradzieży doszło 16 kwietnia w Poznaniu. Rodzina przebywająca w domu usłyszała nagle dziwne dźwięki dobiegające z niższych kondygnacji. Gdy sprawdzili, co się dzieje, zobaczyli obcego mężczyznę uciekającego przez ich podwórko. Jak ustalili policjanci, sprawca wykorzystał wejście od strony garażu, by niepostrzeżenie wślizgnąć się do środka. Jego łupem padła biżuteria o wartości 70 000 złotych oraz 3 000 złotych w gotówce. Właściciele natychmiast wezwali pomoc.
Kryminalni z poznańskich Jeżyc ruszyli w pościg. Praca operacyjna szybko przyniosła efekty, trop prowadził poza Wielkopolskę. Okazało się, że 49-latek uciekł do miejscowości Zielonka w województwie kujawsko-pomorskim. Zaledwie dwa dni po kradzieży, 18 kwietnia, policjanci zapukali do drzwi jego kryjówki. Złodziej był kompletnie zaskoczony. W lokalu funkcjonariusze zabezpieczyli ponad 50 000 złotych w gotówce, która najprawdopodobniej pochodziła ze sprzedaży skradzionych kosztowności.
Zatrzymany 49-latek to "stary znajomy" organów ścigania. Zaledwie dwa lata temu opuścił zakład karny, gdzie odsiadywał wyrok za identyczne przestępstwa. Ponieważ działał w warunkach recydywy, prawo będzie dla niego surowsze. Mężczyzna usłyszał już zarzuty. Za kradzież dokonaną po raz kolejny grozi mu teraz nawet 7,5 roku więzienia. O jego najbliższej przyszłości zadecyduje poznański sąd.









Napisz komentarz
Komentarze