czwartek, 7 maja 2026 23:02

Taksówka zniknęła z parkingu. Policja znalazła ją na złomowisku w kawałkach

To była wyjątkowo zuchwała kradzież. 51-letni mieszkaniec gminy Kórnik upatrzył sobie zaparkowaną na uboczu taksówkę, zamówił lawetę i wywiózł auto prosto na złomowisko. Za opla dostał ledwie 400 złotych, a teraz czekają go potężne kłopoty.
Taksówka zniknęła z parkingu. Policja znalazła ją na złomowisku w kawałkach
Policja Wielkopolska

Wszystko zaczęło się 2 maja 2026 roku. Właścicielka Opla Zafiry, służącego jako taksówka, ze zdziwieniem odkryła, że jej narzędzie pracy zniknęło z niestrzeżonego parkingu. Sprawą natychmiast zajęli się policjanci z Kórnika. Śledczy szybko ustalili, że złodziej nie bawił się w odpalanie silnika na kable. 51-latek najpierw włamał się do auta, a następnie załadował je na lawetę, którą specjalnie w tym celu sprowadził na miejsce. Tak przygotowany transport odjechał w stronę powiatu średzkiego.

Złodziej udał się prosto do punktu skupu złomu. Tam, podając się za właściciela lub osobę uprawnioną, sprzedał auto do utylizacji. Za taksówkę wartą znacznie więcej otrzymał zaledwie 400 złotych. Kryminalni działali błyskawicznie. Już trzy dni po zgłoszeniu, 5 maja, wytypowali i zatrzymali 51-latka na terenie gminy Kórnik. Tego samego dnia funkcjonariusze ruszyli na wskazane złomowisko, by odzyskać auto.

Niestety, dla opla pomoc przyszła za późno. Samochód był już poważnie zniszczony i zdekompletowany, pracownicy zdążyli zdemontować koła, a pojazd był przygotowany do ostatecznej kasacji. Mężczyzna usłyszał już zarzut kradzieży z włamaniem. Jego plan szybkiego zarobku okazał się fatalny w skutkach i za 400 złotych zysku grozi mu teraz do 10 lat pozbawienia wolności. O jego dalszym losie zadecyduje sąd.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze