Do tych przerażających scen doszło w miniony poniedziałek, 4 maja, na ulicy Zgierskiej w Łodzi. Policjanci otrzymali zgłoszenie od świadka, który widział, jak nieznany mężczyzna katuje drugiego człowieka. Na miejscu zastano nieprzytomnego 41-latka, którego ratownicy medyczni natychmiast zabrali do szpitala. Jego stan był na tyle ciężki, że policjanci nie mogli z nim nawet porozmawiać.
Śledczy szybko ustalili przebieg zdarzenia. Pokrzywdzony miał pecha, na swojej drodze spotkał byłą partnerkę, która szła w towarzystwie innego mężczyzny. To właśnie ten drugi, 46-latek, nagle zaatakował. Najpierw uderzył 41-latka pięścią w twarz tak mocno, że ten padł na beton. Kobieta, widząc co się dzieje, uciekła. Napastnik jednak nie zamierzał przestać. Podszedł do leżącego, chwycił go za głowę i dwukrotnie z dużą siłą uderzył jego skronią o chodnik. Gdy ofiara przestała dawać oznaki życia, sprawca po prostu odszedł.
Policjanci z II Komisariatu Policji w Łodzi od razu ruszyli do akcji. Dzięki żmudnej pracy i doskonałemu rozpoznaniu, już następnego dnia namierzyli podejrzanego. 46-latek został zatrzymany w okolicach ulicy Próchnika. Był kompletnie zaskoczony wizytą mundurowych.
Mężczyzna usłyszał bardzo ciężki zarzut, odpowie za usiłowanie zabójstwa. Prokurator nie miał wątpliwości, że agresor musi zostać odizolowany, a sąd przychylił się do wniosku o tymczasowy areszt na trzy miesiące. Jeśli 46-latek zostanie skazany, może spędzić w więzieniu resztę swojego życia. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa Łódź-Bałuty.







Napisz komentarz
Komentarze