Do tych bulwersujących zdarzeń doszło 4 maja w północnej części Poznania. Choć początkowo nikt nie zgłosił sprawy na policję, funkcjonariusze sami dotarli do sprawców dzięki anonimowemu nagraniu, które trafiło na ich skrzynkę mailową. Zaczęło się około godziny 15:00 w rejonie pustostanu przy ulicy Umultowskiej. Do dwóch 11-letnich chłopców podeszło dwóch nastolatków pochodzenia romskiego (13 i 14 lat). Agresorzy zagrozili dzieciom pobiciem i kazali oddać wszystko, co mają przy sobie. Łupem padło kilka złotych oraz... dwie plastikowe zabawki imitujące pistolety. Przestraszone dzieci nie powiadomiły służb.
Godzinę później starszy z napastników, 14-latek, postanowił wykorzystać skradzioną chwilę wcześniej zabawkę. Na ulicy Lechickiej zajechał drogę samochodowi, wyciągnął plastikowy pistolet i wycelował prosto w kierowcę. Wyglądało to na tyle groźnie, że kierujący był przekonany, iż mierzy do niego uzbrojony przestępca. Policjanci z Komisariatu Poznań – Północ, po otrzymaniu nagrania z wideorejestratora, błyskawicznie połączyli fakty. Dzięki doskonałemu rozpoznaniu terenu, już dwa dni później zatrzymali obu nieletnich. W trakcie śledztwa okazało się, że "groźna broń", którą terroryzowano kierowcę, to ta sama zabawka, którą wcześniej odebrano 11-latkom.
Chłopcy zostali już przesłuchani jako nieletni sprawcy czynów karalnych. Odpowiedzą za wymuszenie rozbójnicze oraz kierowanie gróźb karalnych. O ich dalszym losie zadecyduje teraz Sąd Rodzinny i Nieletnich. Policja przypomina, że nawet jeśli przedmiot jest zabawką, to użycie go do grożenia innej osobie wywołuje realny strach i niesie za sobą surowe konsekwencje prawne.







Napisz komentarz
Komentarze