Historia zaczęła się na początku maja, kiedy właściciel BMW zgłosił kradzież swojego auta. Samochód stał na jednej z posesji w Białej Podlaskiej pod nieobecność gospodarza. Złodziej wykorzystał okazję, ale nie działał impulsywnie, jego plan był rozłożony w czasie. Bialscy policjanci ustalili, że 18-latek już wcześniej "kręcił się" przy aucie. Zauważył, że BMW stoi nieużywane i kilkukrotnie do niego wracał. Za każdym razem wykonywał kolejne kroki: próbował otworzyć drzwi, majstrował przy stacyjce, aż w końcu udało mu się uruchomić silnik i odjechać.
Kryminalni, zajmujący się przestępczością przeciwko mieniu, szybko ustalili, co stało się z samochodem. BMW trafiło do „dziupli”, gdzie zostało pocięte. Funkcjonariusze odnaleźli jedynie fragmenty karoserii, ale to wystarczyło, by dotrzeć do osób zamieszanych w ten proceder. Oprócz 18-letniego złodzieja, w ręce policji wpadła cała grupa osób, które pomagały w zbyciu lub zakupie kradzionego auta. 18-latek usłyszał zarzut kradzieży z włamaniem, dwaj mężczyźni (23 i 27 lat) usłyszeli zarzuty paserstwa, a kolejni dwaj (25 i 33 lata) zostali zatrzymani dzisiaj i również odpowiedzą za paserstwo. Policjanci zabezpieczyli od podejrzanych gotówkę na poczet przyszłych kar i grzywien.
Młody wiek nie uchroni sprawcy przed surową karą. Za kradzież z włamaniem 18-latkowi grozi do 10 lat więzienia. Z kolei jego starsi koledzy, którzy zajmowali się paserstwem, mogą trafić za kratki na 5 lat.









Napisz komentarz
Komentarze