Wszystko zaczęło się od zgłoszenia, które wpłynęło do dyżurnego komendy w Wołominie. Właściciel sprzętu twierdził, że w nocy z 12 na 13 maja 2026 roku nieznani sprawcy ukradli z jego przyczepki dwa skutery wodne o łącznej wartości 150 tysięcy złotych. Na miejsce natychmiast pojechali funkcjonariusze Wydziału Kryminalnego. Jednak już podczas pierwszej rozmowy ze zgłaszającym, policjanci nabrali poważnych podejrzeń. Relacja 32-latka była mętna, niespójna i kompletnie nie pasowała do śladów zabezpieczonych na miejscu rzekomego przestępstwa. Doświadczeni kryminalni nie dali się zwieść. Zamiast szukać złodziei skuterów, zaczęli bacznie przyglądać się "pokrzywdzonemu".
Szybkie działania operacyjne potwierdziły przypuszczenia funkcjonariuszy: żadnej kradzieży nie było. Zgłoszenie zostało zmyślone od początku do końca. 32-latek został zatrzymany bezpośrednio po tym, jak złożył oficjalne zawiadomienie w komendzie. Mężczyzna trafił prosto do policyjnego aresztu. Teraz sprawą zajmuje się Wydział Dochodzeniowo-Śledczy, który zbiera dowody na oszustwo zgłaszającego.
Krótkowzroczny plan może kosztować 32-latka wiele lat wolności. Mężczyzna usłyszał już prokuratorskie zarzuty za zawiadomienie o przestępstwie, którego nie popełniono i składanie fałszywych zeznań. Zgodnie z polskim prawem, za te czyny grozi mu teraz kara nawet do 8 lat pozbawienia wolności.







Napisz komentarz
Komentarze