Do włamania doszło w połowie września, pod nieobecność domowników. Jak informuje Komenda Miejska Policji we Wrocławiu, sprawcy uszkodzili zamek w drzwiach wejściowych i dostali się do domu. Z garażu zabrali zabytkową Warszawę, a z posesji przewody elektryczne wraz z osprzętem. Łączne straty oszacowano na 80 tysięcy złotych.
Sprawą zajęli się funkcjonariusze pionu kryminalnego i dochodzeniowo-śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. Poszukując skradzionego mienia i osób odpowiedzialnych za włamanie, prowadzili działania również poza Dolnym Śląskiem.
Zebrane informacje doprowadziły ich do jednego z wrocławskich ogrodów działkowych. Na działce, pod rozłożonym namiotem, stała skradziona Warszawa. Według policjantów samochód mógł zostać tam schowany w oczekiwaniu na dalszą sprzedaż.
Po wykonaniu czynności procesowych auto wróciło do właścicieli. Dla rodziny jego wartość wykraczała daleko poza wycenę rzeczoznawczą. Warszawę 223 kupił dziadek obecnej właścicielki i początkowo wykorzystywał ją jako taksówkę. Po narodzinach wnuczki przekazał samochód jej ojcu, z zamiarem oddania go córce po osiągnięciu przez nią pełnoletności.
Przez kolejne lata pojazd pozostawał w rodzinie. Uczestniczył też w zlotach zabytkowych samochodów i wystawach motoryzacyjnych w Polsce oraz za granicą. Jego odzyskanie przyniosło bliskim wiele radości i wzruszeń.
Śledczy nadal ustalali, kto miał związek z kradzieżą. W październiku dotarli do mieszkańca Warszawy. Jak przekazuje wrocławska policja, mężczyzna był wcześniej notowany, a dodatkowo poszukiwano go do odbycia kary pozbawienia wolności za przestępstwa przeciwko mieniu.
Po przeprowadzeniu niezbędnych czynności zatrzymany został przewieziony do zakładu karnego. Policja zapowiada, że sprawa skradzionej Warszawy znajdzie finał w sądzie.





Napisz komentarz
Komentarze