Wszystko zaczęło się od zgłoszenia pracowników stacji paliw. Dwóch mężczyzn, po zatankowaniu samochodu marki Jeep, odjechało bez uregulowania rachunku. Jak się później okazało, nie był to ich jedyny tego typu wyczyn, łączna kwota skradzionego paliwa z dwóch stacji przekroczyła 1800 złotych. Pracownicy natychmiast zaalarmowali służby pod numerem 112. Dyżurny krapkowickiej komendy rozesłał rysopis pojazdu do patroli w terenie.
Patrol ruchu drogowego szybko namierzył pędzącego jeepa. Mimo wyraźnych sygnałów dźwiękowych i świetlnych, kierowca zignorował nakaz zatrzymania. Zamiast tego przyspieszył, prowadząc brawurową jazdę ulicami Krapkowic i stwarzając realne zagrożenie dla innych uczestników ruchu.
W obliczu rosnącego niebezpieczeństwa, policjanci podjęli decyzję o radykalnym kroku. Wykorzystali radiowóz jako środek przymusu bezpośredniego, doprowadzając do kontrolowanego zderzenia z autem uciekinierów. Dzięki precyzyjnemu manewrowi jeep został unieruchomiony, a funkcjonariusze mogli przystąpić do zatrzymania. W wyniku uderzenia nikt nie odniósł obrażeń.
Za kierownicą siedział 35-letni mężczyzna. Badanie alkomatem wykazało u niego ponad promil alkoholu. Nietrzeźwy był również pasażer, który wspólnie z kierowcą brał udział w kradzieżach. Obaj mężczyźni trafili do policyjnego aresztu. Gdy wytrzeźwieją, usłyszą zarzuty, które obejmą nie tylko kradzież mienia, ale także niezatrzymanie się do kontroli policyjnej oraz jazdę pod wpływem alkoholu.









Napisz komentarz
Komentarze