Z ustaleń policji wynika, że podejrzany prowadził działalność gospodarczą, w ramach której oferował leki przez internet, a z klientami kontaktował się za pomocą komunikatora. Zamówiony towar wysyłał kurierem do odbiorców w całym kraju. Najbardziej niebezpiecznym wątkiem sprawy jest fakt, że leki te były sprzedawane lecznicom weterynaryjnym i wykorzystywane do terapii zwierząt. Funkcjonariusze podkreślają, że zabezpieczone środki to produkty przeznaczone wyłącznie dla ludzi, które nigdy nie zostały dopuszczone do obrotu weterynaryjnego i nie spełniają żadnych polskich norm bezpieczeństwa.
Postępowanie w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Tychach. 31-latek usłyszał już zarzuty dotyczące wprowadzania do obrotu produktów leczniczych bez wymaganego zezwolenia. Wobec mężczyzny zastosowano dozór policji oraz zakaz opuszczania kraju. Za popełnione przestępstwa grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności. Śledczy badają teraz skalę procederu oraz sprawdzają, do ilu placówek weterynaryjnych trafiły niebezpieczne dla zwierząt preparaty.









Napisz komentarz
Komentarze