Wszystko zaczęło się od czujności ochrony na terenie inwestycji deweloperskiej przy ulicy Hutniczej. Monitoring zarejestrował mercedesa należącego do firmy budowlanej, do którego trzech mężczyzn w zorganizowany sposób ładowało materiały do ociepleń. Właściciel firmy deweloperskiej natychmiast powiadomił policję, wyceniając straty na blisko 4000 złotych.
Policjanci z Wydziału Wywiadowczego błyskawicznie ustalili adres właściciela busa. 34-letni przedsiębiorca nie zaprzeczał, że zabrał towar. Wyjaśnił śledczym, że podwykonawca pracujący na ulicy Hutniczej jest mu winien 12 tysięcy złotych za inne zlecenie. Postanowił więc dokonać „samorozliczenia” i odebrać dług w formie materiału. W proceder zaangażował swoich pracowników. 29-latek twierdził, że pomagał szefowi, ale nie wiedział, że uczestniczy w kradzieży. Trzeci z mężczyzn, 39-latek, na widok policji rzucił się do desperackiej ucieczki.
Zatrzymanie trzeciego sprawcy przypominało scenę z filmu. Policjanci, obserwując posesję, zauważyli mężczyznę przez okno. Ten, słysząc pukanie, rzucił się do ucieczki w głąb domu. Funkcjonariusze znaleźli go na strychu - 39-latek próbował ukryć się pod stertą ubrań. Szybko wyszło na jaw, dlaczego tak bardzo bał się mundurowych: był poszukiwany do odbycia kary więzienia za wcześniejsze kradzieże. Skradziony towar również nie był łatwy do namierzenia. Paczki nie znajdowały się w siedzibie firmy, lecz na terenie gminy Wola Krzysztoporska. 34-latek ukrył je w garażu u klientki, której aktualnie ocieplał dom. Policjanci odzyskali tam łącznie 65 paczek styropianu, listwy przyokienne oraz siatkę z włókna szklanego.
Dochodzenie wykazało, że „windykacja” nie była jednorazowym wyskokiem. Główny sprawca pojawiał się na budowie aż pięciokrotnie. Towarzyszyli mu pracownicy – 29-latek był na miejscu cztery razy, a 39-latek dwukrotnie. Wszyscy trzej usłyszeli zarzuty kradzieży działając wspólnie i w porozumieniu. Choć 34-latek tłumaczył się długami podwykonawcy, polskie prawo nie przewiduje „odbierania należności” poprzez włamania i kradzieże na placach budowy. Całej trójce grozi teraz do 5 lat pozbawienia wolności.







Napisz komentarz
Komentarze