niedziela, 15 marca 2026 16:00

Pijany 21-latek wjechał Oplem w drzewo i dachował. W wypadku zginął jego kolega

Nocny wypad samochodem zakończył się dramatem, którego nie da się już cofnąć. W miejscowości Stara Huta (powiat myszkowski) 21-letni kierowca Opla, mając w organizmie promil alkoholu, doprowadził do śmiertelnego wypadku. Na miejscu zginął 33-letni mężczyzna.
Pijany 21-latek wjechał Oplem w drzewo i dachował. W wypadku zginął jego kolega
Komenda Powiatowa Policji w Myszkowie

Do koszmarnego zdarzenia doszło w czwartek wieczorem, około godziny 20:30, na ulicy Myszkowskiej w Starej Hucie. Ciszę nocną przerwał huk uderzenia i widok dachującego pojazdu. Wstępne ustalenia myszkowskich policjantów rysują przerażający przebieg zdarzenia. Młody kierowca Opla, jadąc prostym odcinkiem drogi, z niewyjaśnionych dotąd przyczyn nagle stracił panowanie nad pojazdem. Samochód z impetem zjechał na pobocze, uderzył w przydrożne drzewo, a następnie dachował.

Siła uderzenia była ogromna. Podróżujący na fotelu pasażera 33-letni mężczyzna odniósł tak poważne obrażenia, że mimo podjętej akcji ratunkowej zmarł na miejscu. Kiedy funkcjonariusze drogówki sprawdzili stan trzeźwości 21-latka, poznali prawdopodobną przyczynę tragedii. Badanie alkomatem wykazało blisko promil alkoholu w organizmie młodego mężczyzny.

Kierowca został natychmiast zatrzymany i noc spędził w policyjnej celi. Jeszcze dziś usłyszy prokuratorskie zarzuty. Śledczy z Komendy Powiatowej Policji w Myszkowie zapowiedzieli już, że będą wnioskować o tymczasowy areszt dla sprawcy. Za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym w stanie nietrzeźwości polskie prawo przewiduje drastyczne kary - od 5 do nawet 20 lat pozbawienia wolności.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze