Policjanci z komisariatu przy ulicy Mrówczej otrzymali mrożące krew w żyłach zgłoszenie o mężczyźnie w krytycznym stanie, który z poważnymi obrażeniami trafił pod opiekę lekarzy. Funkcjonariusze natychmiast ruszyli do akcji, by odtworzyć przebieg tragicznej nocy. Z ustaleń śledczych wynika, że grupa znajomych świętowała urodziny w garażu na terenie jednej z prywatnych posesji. Wraz z kolejnymi litrami wypitego alkoholu atmosfera stawała się coraz bardziej napięta. W pewnym momencie radosne toasty zastąpiły wyzwiska, a potem agresja.
44-letni napastnik kilkukrotnie uderzył ofiarę pięścią w twarz. Siła ciosów była tak duża, że mężczyzna stracił równowagę i bezwładnie upadł na twarde podłoże, uderzając głową o beton. Skutki okazały się katastrofalne. Kryminalni działali błyskawicznie - w krótkim czasie zatrzymano aż pięć osób biorących udział w imprezie. Policjanci zabezpieczyli ślady i przesłuchali uczestników zdarzenia. Czworo z nich występuje w sprawie w charakterze świadków, jednak główny agresor usłyszał bardzo poważne zarzuty.
44-latek został doprowadzony do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga Południe. Prokurator postawił mu zarzut pobicia, którego skutkiem był ciężki uszczerbek na zdrowiu. Obrażenia głowy ofiary zostały zakwalifikowane jako choroba realnie zagrażająca życiu. Sąd nie miał wątpliwości co do brutalności czynu i na wniosek prokuratury zastosował wobec podejrzanego tymczasowy areszt na 3 miesiące. Za doprowadzenie do tak ciężkiego stanu zdrowia u innej osoby, sprawcy grozi wieloletni pobyt w więzieniu.







Napisz komentarz
Komentarze