Do dramatycznych wydarzeń doszło w miejscowości Chmielnik-Kolonia. Funkcjonariusze lubelskiej drogówki prowadzili tam rutynową kontrolę prędkości, gdy ich uwagę przykuł nadjeżdżający motocykl. Policjanci wydali sygnał do zatrzymania, używając sygnałów świetlnych i dźwiękowych. Kierowca miał jednak zupełnie inne plany. Zamiast zwolnić, 39-latek odkręcił manetkę i rozpoczął desperacką ucieczkę. Pościg trwał kilka kilometrów, podczas których motocyklista za nic miał przepisy ruchu drogowego. Pędząc przed siebie, stwarzał realne zagrożenie dla innych kierowców i pieszych.
Finał ucieczki był dość przewidywalny. Mężczyzna w pewnym momencie stracił panowanie nad jednośladem i przewrócił się na drogę. Zanim zdążył się otrząsnąć, na jego nadgarstkach zatrzasnęły się kajdanki. Choć badanie alkomatem wykazało, że 39-latek był trzeźwy, lista jego grzechów szybko się wydłużyła. Mundurowi ustalili, że nie posiadał uprawnień do kierowania motocyklami, a sam jednoślad nie miał ważnych badań technicznych od blisko 11 lat! Ostatni raz diagnosta widział ten pojazd w 2015 roku. W związku z fatalnym stanem formalnym maszyny, policjanci elektronicznie zatrzymali dowód rejestracyjny pojazdu.
Ucieczka przed policją to w polskim prawie nie wykroczenie, a poważne przestępstwo. Zgodnie z art. 178b Kodeksu karnego, za niezatrzymanie się do kontroli drogowej grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. To jednak nie wszystko. Sąd może orzec wobec 39-latka wieloletni zakaz prowadzenia pojazdów. Mężczyzna odpowie również za jazdę bez uprawnień oraz szereg wykroczeń drogowych, których dopuścił się podczas kilkukilometrowego pościgu.








Napisz komentarz
Komentarze