czwartek, 19 marca 2026 10:02

Koniec samochodowej "dziupli". Kryminalni odnaleźli skradzioną Kię i zagłuszarki GPS

Skuteczna praca operacyjna policjantów z warszawskiego Mokotowa doprowadziła do zlikwidowania punktu, w którym demontowano kradzione auta. Na gorącym uczynku w powiecie nowodworskim wpadło dwóch mężczyzn. W ich rękach znajdowały się nie tylko pocięte karoserie, ale także profesjonalny sprzęt do zagłuszania sygnałów satelitarnych.
Koniec samochodowej "dziupli". Kryminalni odnaleźli skradzioną Kię i zagłuszarki GPS
Komenda Stołeczna Policji

Kryminalni z Mokotowa od dłuższego czasu analizowali szlaki, jakimi poruszają się złodzieje samochodów. Skrupulatna weryfikacja informacji doprowadziła ich na jedną z posesji w powiecie nowodworskim. To właśnie tam, według ustaleń, miało dochodzić do błyskawicznego demontażu aut na części. Kiedy funkcjonariusze wkroczyli na teren wytypowanej posesji, ich podejrzenia natychmiast się potwierdziły. W garażu zastali częściowo zdemontowaną Kię. Szybkie sprawdzenie numerów identyfikacyjnych w systemie nie pozostawiło złudzeń - pojazd figurował jako skradziony.

To był jednak dopiero początek znalezisk. Podczas szczegółowego przeszukania policjanci zabezpieczyli tablice rejestracyjne pochodzące z kilku innych kradzionych pojazdów, liczne podzespoły mechaniczne i elementy karoserii oraz zagłuszarkę sygnału GPS - profesjonalne urządzenie wykorzystywane przez przestępców, by uniemożliwić właścicielom i policji namierzenie skradzionego mienia.

W związku z procederem zatrzymano dwóch mężczyzn w wieku 41 i 47 lat. Obaj trafili prosto do policyjnej celi. Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego prokurator przedstawił im łącznie siedem zarzutów dotyczących paserstwa. Polegało ono na pomaganiu w ukrywaniu pojazdów pochodzących z przestępstwa.

Sąd Rejonowy w Nowym Dworze Mazowieckim, po zapoznaniu się z aktami sprawy, uznał, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo popełnienia czynów i zastosował wobec obu podejrzanych areszt tymczasowy na okres 3 miesięcy. Mężczyznom grozi teraz kara do 5 lat pozbawienia wolności. Policjanci podkreślają jednak, że to może nie być koniec zatrzymań. Śledczy sprawdzają teraz, jak duża była skala procederu oraz kto dostarczał samochody do zlikwidowanej "dziupli". Postępowanie nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Nowym Dworze Mazowieckim.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze