wtorek, 31 marca 2026 12:24

Wyprzedził na pasach oznakowany radiowóz i uciekał. Tłumaczenie kierowcy zszokowało policjantów

„Przecież nic się nie stało” – tak swoją skrajnie niebezpieczną jazdę podsumował 37-letni kierowca Opla, który w miniony piątek urządził sobie rajd po Jaśle. Mężczyzna najpierw złamał szereg przepisów na oczach policjantów, a następnie zignorował sygnały do zatrzymania. Finał pościgu miał miejsce na ul. Kasprowicza, gdzie drogę zablokował mu drugi radiowóz.
Wyprzedził na pasach oznakowany radiowóz i uciekał. Tłumaczenie kierowcy zszokowało policjantów
KPP w Jaśle

Do zdarzenia doszło w miniony piątek tuż przed godziną 22:00. Jasielscy dzielnicowi patrolowali ulicę Mickiewicza, gdy nagle, na skrzyżowaniu oraz bezpośrednio na przejściu dla pieszych, zostali wyprzedzeni przez osobowego Opla. Kierowca wykazał się wyjątkową brawurą, robiąc to na oczach oznakowanego radiowozu. Mundurowi natychmiast włączyli sygnały świetlne i dźwiękowe, dając wyraźne polecenie do zatrzymania pojazdu. 37-latek jednak ani myślał hamować. Wręcz przeciwnie, gwałtownie przyspieszył i zaczął uciekać ulicami miasta.

Dzielnicowi drogą radiową powiadomili dyżurnego oraz inne patrole o kierunku ucieczki pirata drogowego. Dzięki błyskawicznej koordynacji, na ulicy Kasprowicza inny patrol z referatu patrolowo-interwencyjnego wyjechał uciekinierowi z naprzeciwka, tworząc blokadę. Opel nie miał już drogi ucieczki. Funkcjonariusze musieli działać zdecydowanie. Kierujący Oplem był bardzo pobudzony i agresywny, dlatego został siłowo wyciągnięty z auta i obezwładniony. Choć zachowanie mężczyzny sugerowało odurzenie, badanie alkomatem oraz testy na obecność narkotyków dały wynik negatywny.

Tłumaczenia 37-latka wprawiły policjantów w osłupienie. Mieszkaniec Jasła przyznał, że widział radiowóz, ale uważał, że „nic się nie stało”. Co więcej, oświadczył, że "już od jakiegoś czasu postanowił po prostu nie zatrzymywać się do kontroli drogowych". Z uwagi na irracjonalne wypowiedzi i stan pobudzenia, na miejsce wezwano karetkę pogotowia. Mężczyzna został przewieziony do szpitala na konsultację medyczną.

Mimo braku promili w organizmie, 37-latek nie uniknie kary. Policjanci już zatrzymali mu prawo jazdy, a jego Opel trafił na policyjny parking. Za wyprzedzanie na przejściu dla pieszych oraz skrzyżowaniu, a przede wszystkim za niezatrzymanie się do kontroli drogowej (co jest przestępstwem), mężczyzna odpowie przed sądem. Grozi mu wysoka grzywna, wieloletni zakaz prowadzenia pojazdów, a nawet kara pozbawienia wolności do 5 lat.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze