Policjanci z Kłodzka wspólnie z ekspertami z Wrocławia uderzyli w punkt, który od jakiegoś czasu był pod ich obserwacją. Służby weszły do hali magazynowej, gdzie 45-letni przedsiębiorca składował swój towar. Choć na papierze wszystko wyglądało na legalną firmę, rzeczywistość ukryta między regałami była zupełnie inna. Podczas nalotu śledczym towarzyszył biegły z zakresu mechanoskopii, który od razu wychwycił ślady przestępstwa. W magazynie zabezpieczono trzy silniki samochodowe. Dwa z nich miały ordynarnie zatarte i przebite numery seryjne, co miało uniemożliwić ich identyfikację.
Trzeci silnik nie pozostawił jednak żadnych złudzeń. Po sprawdzeniu w policyjnych bazach danych okazało się, że to jednostka napędowa z luksusowego Mercedesa GLE. Auto zostało skradzione niedawno na terenie Niemiec. To jednak nie wszystko - policjanci odnaleźli także quada marki Kymco, który również figurował w systemie jako łup z kradzieży u naszych zachodnich sąsiadów.
Właściciel firmy został natychmiast zatrzymany i przewieziony do policyjnego aresztu. Kryminalni badają teraz, jak długo trwał ten proceder i czy mężczyzna sprzedawał kradzione części na szerszą skalę. 45-latek usłyszał już zarzuty. Za paserstwo, czyli handel i ukrywanie kradzionych przedmiotów, grozi mu kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Policja zapowiada, że sprawa jest rozwojowa.







Napisz komentarz
Komentarze