Około godziny 4:00 rano dyżurny z Tarnowa otrzymał nietypowe zgłoszenie. Na pasie awaryjnym autostrady A4 w kierunku Rzeszowa stał fiat, a w środku mimo ryczących obok ciężarówek smacznie spał mężczyzna. Gdy patrol drogówki dotarł na 512. kilometr trasy, zastał zamknięte auto i kierowcę nieprzytomnie opartego o kierownicę. Policjantom udało się go dobudzić, ale prawdziwe przyczyny tego „zmęczenia” wyszły na jaw dopiero w radiowozie.
Kierowca został poddany badaniu alkomatem. Wynik? Ponad 2 promile alkoholu (ponad 1 mg/l w wydychanym powietrzu). Co gorsza, kolejne badania pokazały, że stężenie alkoholu w jego organizmie wciąż rosło. Mężczyzna szczerze opowiedział policjantom o swojej trasie. Wieczorem przyleciał z Nicei do Krakowa. Jak sam przyznał, jeszcze we Francji wypił cztery piwa, po wylądowaniu w Polsce „dołożył” kolejne, mimo to wypożyczył fiata 500 i ruszył w stronę Rzeszowa. Promile i zmęczenie podróżą wygrały tuż przed Miejscem Obsługi Podróżnych (MOP) Jawornik. Zamiast zjechać na parking, kierowca stanął na pasie awaryjnym i zasnął.
Ta drzemka będzie go słono kosztować. Policjanci natychmiast zatrzymali mu prawo jazdy, a wypożyczony samochód odjechał na parking strzeżony na koszt kierowcy. Teraz mężczyzna odpowie przed sądem za jazdę w stanie nietrzeźwości, za co grożą wysokie kary finansowe i zakaz prowadzenia pojazdów. Policja przypomina: autostrada to nie sypialnia, a alkohol i kierownica to zawsze przepis na tragedię. Tym razem skończyło się „tylko” na wstydliwej pobudce.







Napisz komentarz
Komentarze