Wszystko zaczęło się we wtorek, 21 kwietnia, w miejscowości Przesieczna. Dyżurny wysłał patrol do dwóch braci, którzy rzekomo ostro spierali się o telefon zastawiony w lombardzie. Choć sama interwencja dotycząca kłótni szybko się zakończyła, policjanci postanowili rozejrzeć się po okolicy. Dzielnicowi, rozmawiając z mieszkańcami, nabrali podejrzeń, że we wsi może znajdować się coś cennego i nielegalnego. Intuicja ich nie zawiodła. Przed garażem świetlicy wiejskiej mundurowi zauważyli uszkodzony fotoradar.
Urządzenie nosiło wyraźne ślady włamania, sprawcy za wszelką cenę próbowali je otworzyć, prawdopodobnie licząc na znalezienie pieniędzy lub chcąc zniszczyć dowody swoich wykroczeń. Szybko ustalono, że fotoradar wart 120 tysięcy złotych należy do Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego w Warszawie. Urządzenie zostało skradzione zaledwie dzień wcześniej z trasy krajowej nr 12 w miejscowości Dziećmiarowice.
To jednak nie wszystko. Śledczy ustalili, że ta sama szajka próbowała ukraść jeszcze jeden fotoradar, tym razem w miejscowości Buczyna, również przy „dwunastce”. W związku ze sprawą policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn i kobietę. Cała trójka trafiła do policyjnego aresztu i usłyszała już zarzuty kradzieży oraz usiłowania kradzieży mienia znacznej wartości. O ich dalszym losie zadecyduje teraz sąd. Za te czyny grozi im do 5 lat pozbawienia wolności.









Napisz komentarz
Komentarze