W sobotę, 2 maja, dzielnicowi z Reska patrolowali trasę między Radowem Małym a Łobzem. W pewnym momencie zauważyli znajomą twarz na motorowerze. Policjanci podejrzewali, że siedzący za kierownicą 30-latek nie powinien w ogóle prowadzić pojazdów. Gdy mundurowi włączyli sygnały świetlne i dźwiękowe, kierowca skutera ani myślał się zatrzymać. Rozpoczął się pościg, który zakończył się dość szybko, mężczyzna uszkodził swój pojazd i uznał, że dalej pobiegnie pieszo.
Co szokujące, uciekając, 30-latek kompletnie nie przejął się losem swojej pasażerki. Na miejscu zdarzenia pozostawił 78-letnią kobietę, a sam popędził w stronę swojego mieszkania. Policjanci błyskawicznie ustalili, gdzie schował się uciekinier. Gdy weszli do jego domu, mężczyzny nigdzie nie było widać. Dzielnicowi nie dali się jednak zwieść ciszy. Po sprawdzeniu pomieszczeń okazało się, że 30-latek postanowił szukać ratunku w... lodówce.
Mundurowi „wyciągnęli” zmarzniętego uciekiniera z nietypowej kryjówki i zakuli w kajdanki. Intuicja policjantów nie zawiodła. Po sprawdzeniu w systemach okazało się, że zatrzymany posiada aż dwa aktywne zakazy prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Noc spędził w policyjnym areszcie. Teraz za zignorowanie zakazów sądowych, niezatrzymanie się do kontroli oraz narażenie pasażerki na niebezpieczeństwo odpowie przed sądem.







Napisz komentarz
Komentarze