Wszystko zaczęło się w miniony poniedziałek, gdy przerażona matka 13-latka zgłosiła jego zaginięcie. Chłopiec nie wrócił do domu o umówionej porze po spotkaniu z kolegami w Białych Błotach. Policjanci natychmiast rozpoczęli poszukiwania. Kiedy 13-latek w końcu wrócił do domu, opowiedział mundurowym wstrząsającą historię. Gdy wraz z kolegą wracał do Bydgoszczy, zaczepił ich nieznany mężczyzna. Agresor twierdził, że ma przy sobie maczetę i nie zawaha się jej użyć.
Zastraszeni chłopcy zostali zmuszeni do wejścia do samochodu. To właśnie tam rozegrał się najgorszy scenariusz, napastnik zmusił nieletnich do zażycia narkotyków. Chłopiec zachował zimną krew i wskazał policjantom miejsce, gdzie stał samochód sprawcy. Funkcjonariusze udali się na ulicę Jaskółczą, gdzie zauważyli opla merivę. Wewnątrz siedział 31-latek odpowiadający rysopisowi. Mężczyzna był bardzo agresywny i nie reagował na polecenia. Mundurowi musieli go obezwładnić. Przy bydgoszczaninie znaleźli ponad 52 gramy niebezpiecznej substancji psychotropowej (tzw. kryształ 3CMC).
31-latek usłyszał już bardzo poważne zarzuty. Odpowie za zmuszanie nieletnich do zażycia narkotyków przy użyciu gróźb, bezprawne pozbawienie wolności (zmuszenie do wejścia do pojazdu) i posiadanie znacznej ilości substancji psychotropowych. Decyzją sądu agresor trafił do aresztu na 3 miesiące. Za te czyny grozi mu teraz kara do 10 lat więzienia.







Napisz komentarz
Komentarze