Wszystko zaczęło się od wizyty w jednej z lubińskich wypożyczalni. Mężczyzna posłużył się podrobionym dowodem tożsamości, podpisał umowę i odjechał luksusową Toyotą. Problemy zaczęły się, gdy minął termin zwrotu pojazdu. Najemca przestał odbierać telefon, a sygnał GPS wskazywał, że auto wciąż jest w trasie. Pracownicy firmy wynajmującej zareagowali natychmiast, użyli systemu bezpieczeństwa i zdalnie zablokowali zapłon. Samochód stał się bezużyteczny dla kierowcy, ale złodzieje nie zamierzali rezygnować z łupu wartego 150 tysięcy złotych.
Jak ustalili policjanci, sprawcy podjechali innym samochodem, na którym zamontowali kradzione tablice rejestracyjne. Następnie przypięli linkę holowniczą do zablokowanej Toyoty i odjechali w nieznane. Myśleli, że ten fortel pozwoli im zmylić pościg. Intensywna praca operacyjna kryminalnych z Lubina szybko przyniosła efekty. Po siedmiu dniach śledczy wiedzieli już, kto stoi za kradzieżą. Funkcjonariusze pojechali na teren powiatu jeleniogórskiego, gdzie kompletnie zaskoczyli podejrzanych.
Zatrzymani to dwaj mężczyźni w wieku 31 i 33 lat oraz ich 33-letnia wspólniczka. Cała trójka usłyszała już zarzuty kradzieży z włamaniem. Choć sprawcy wykazali się dużą determinacją, teraz będą musieli zmierzyć się z konsekwencjami. Za kradzież mienia o znacznej wartości grozi im kara do 10 lat pozbawienia wolności. Samochód został odzyskany, a o losie złodziei zadecyduje sąd.







Napisz komentarz
Komentarze