Do zdarzenia doszło na ulicy Pijarskiej w Górze Kalwarii. Patrol drogówki zauważył Toyotę Yaris, która uderzyła w znak na wysepce rozdzielającej pasy ruchu. Gdy policjanci otworzyli drzwi pojazdu, uderzyła ich silna woń alkoholu. Kierowca uparcie twierdził, że jest trzeźwy, a o znaku po prostu zapomniał. Alkomat pokazał jednak prawdę, 42-latek miał blisko 1,5 promila alkoholu w organizmie. Co ciekawe, jego 36-letnia pasażerka wydmuchała prawie 3 promile. Podczas weryfikacji w bazach danych wyszło na jaw, że mężczyzna od 2025 roku ma cofnięte uprawnienia do kierowania pojazdami.
Prawdziwe kłopoty zaczęły się jednak chwilę później. Na wieść o zatrzymaniu i odholowaniu toyoty, kierowca postanowił pójść na „układ”. Wyciągnął gotówkę i rzucił w stronę mundurowych: „Mam w kieszeni 1400 złotych i dowód osobisty, zróbcie tak, żeby został mi tylko dowód”. Policjanci błyskawicznie zabezpieczyli pieniądze, a mężczyznę przewieźli do jednostki.
Prokuratura Rejonowa w Piasecznie prowadzi już śledztwo w tej sprawie. 42-latek usłyszał zarzuty jazdy w stanie nietrzeźwości, prowadzenia auta po cofnięciu uprawnień oraz próby korupcji. Za samą próbę przekupstwa funkcjonariuszy grozi mu teraz do 10 lat więzienia.

Napisz komentarz
Komentarze