Początkowy kontakt ze sprzedającym przebiegał bezproblemowo i nie wzbudzał u kupującego żadnych podejrzeń. Po ustaleniu szczegółów 40-latek otrzymał na pocztę elektroniczną pełną ofertę wraz z instrukcjami oraz numerem konta do wykonania przelewu. Niestety, natychmiast po zaksięgowaniu niemal 130 tysięcy złotych sytuacja diametralnie się zmieniła.
Oszukany mieszkaniec otrzymał wiadomość informującą, że strona, na której sfinalizowano transakcję, została wyłączona i jest już niedostępna, choć w treści maila wciąż zapewniano o bezpieczeństwie całej operacji. W tym momencie jakikolwiek kontakt ze sprzedającym urwał się całkowicie, a poszkodowany zorientował się, że został okradziony.

Napisz komentarz
Komentarze