poniedziałek, 14 września 2026 13:11
Auto na dachu

Dachowali po pijaku i wezwali holownik, żeby nikt się nie dowiedział. Potem opowiadali bajeczkę o koledze, który zniknął

Dwaj mężczyźni próbowali przekonać policjantów, że kierowcy rozbitego Renault nie ma już na miejscu. Jeden miał prawie 2,5 promila alkoholu, drugi aż 3 promile. Ostatecznie 36-latek przyznał, że to on siedział za kierownicą. Jak się okazało, nie posiadał uprawnień.
Dachowali po pijaku i wezwali holownik, żeby nikt się nie dowiedział. Potem opowiadali bajeczkę o koledze, który zniknął

Autor: Komenda Powiatowa Policji w Kluczborku

Do dachowania doszło w miniony weekend na trasie pomiędzy Unieszowem a Smardami. Gdy kluczborscy policjanci przyjechali na miejsce, zastali tam dwóch mężczyzn oraz wezwany przez nich holownik.

Jak informuje Komenda Powiatowa Policji w Kluczborku, 36- i 42-letni mieszkańcy powiatu kluczborskiego mieli zamiar uprzątnąć skutki zdarzenia przed przyjazdem funkcjonariuszy. Żaden nie chciał jednak przyznać się do prowadzenia samochodu.

Początkowo mężczyźni przekonywali, że kierowca oddalił się z miejsca. Jednocześnie opowiadali, że przed Renault miała wybiec sarna, przez co prowadzący stracił panowanie nad autem i dachował. Policjanci nie dali wiary tej wersji.

Badanie trzeźwości wykazało, że 36-latek miał prawie 2,5 promila alkoholu, natomiast jego 42-letni towarzysz – 3 promile. Obaj zostali zatrzymani i przewiezieni do kluczborskiej komendy. Rozbity samochód trafił na parking strzeżony.

Po wytrzeźwieniu 36-latek przyznał, że to on kierował Renault, a 42-latek był jego pasażerem. Jak przekazała kluczborska policja, młodszy z mężczyzn nie posiadał uprawnień do prowadzenia pojazdów. Prawo jazdy odebrano mu już wcześniej w związku z kierowaniem pod wpływem alkoholu.

36-latkowi grozi teraz kara do trzech lat pozbawienia wolności.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze