Wszystko zaczęło się od przechwycenia międzynarodowej korespondencji. Agenci FBI ustalili, że w sieci planowany jest atak na jedną z placówek edukacyjnych w Kanadzie. Sprawcy zamierzali użyć broni palnej, noży oraz ładunków wybuchowych. Ślady doprowadziły śledczych prosto do Polski. Jedną z kluczowych postaci w tej niebezpiecznej wymianie wiadomości okazała się 17-letnia Polka. Dziewczyna posługiwała się w internecie pseudonimem nawiązującym do sprawcy słynnej strzelaniny w Columbine (USA).
Policjanci z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości ustalili, że nastolatka utrzymywała prywatne kontakty z osobami z Turcji i Kanady, oferowała pomoc w konstruowaniu bomb, wysłała instrukcję budowy ładunku wybuchowego z rury PCV osobie planującej atak. Podczas przeszukania jej mieszkania funkcjonariusze zabezpieczyli komputery i telefony, które zawierały dowody na przerażającą aktywność dziewczyny.
Sprawa ma szerszy kontekst. Policjanci dotarli do drugiej 17-latki, która kontaktowała się z zatrzymaną, oraz do zaledwie 12-letniego chłopca. Dziecko miało kontaktować się z osobą podejrzewaną o przygotowywanie zamachu w innym państwie europejskim. Sprawą 12-latka zajmie się teraz sąd rodzinny. Służby ostrzegają przed niebezpiecznym trendem: młodzi ludzie coraz częściej dołączają do internetowych grup, które gloryfikują masowych morderców i terroryzm. Bariera językowa dla dzisiejszej młodzieży niemal nie istnieje, co sprzyja nawiązywaniu kontaktów z radykałami z całego świata.
Policja bije na alarm. Młodzież jest podatna na manipulację i dezinformację. Funkcjonariusze apelują do rodziców, by zwracali uwagę na to, z kim ich dzieci rozmawiają w sieci i jakie treści przeglądają. Budowanie zaufania może uratować życie - nie tylko ich dziecka, ale i wielu innych osób. Zatrzymana 17-latka usłyszała już zarzut pomocnictwa w przygotowaniu ataku. Za przesyłanie instrukcji budowy bomb grozi jej teraz do 10 lat więzienia.







Napisz komentarz
Komentarze