Do tego bezczelnego oszustwa doszło pod koniec marca w Lublinie. Scenariusz był typowy dla przestępców żerujących na dobrym sercu starszych osób. Telefon zadzwonił po południu, a głos w słuchawce poinformował małżeństwo, że ich syn i synowa spowodowali wypadek i pilnie potrzebują pieniędzy na kaucję, by nie trafić do więzienia.
Sprawca, podając się za funkcjonariusza drogówki z Lublina, działał bardzo pewnie. Nie poprzestał na rozmowie telefonicznej i pojawił się u małżeństwa osobiście. Seniorzy, będąc w ogromnym stresie i wierząc, że pomagają dzieciom, przekazali mu oszałamiającą kwotę: ponad 140 tysięcy złotych. Dopiero później zorientowali się, że żadnego wypadku nie było, a ich pieniądze zniknęły wraz z tajemniczym „policjantem”.
Prawdziwi policjanci z Lublina i Łodzi połączyli siły, by namierzyć oszusta. Ich działania operacyjne zakończyły się sukcesem, 36-letni mieszkaniec Zgierza został zatrzymany. Podczas przeszukania okazało się, że oszustwo to nie jedyny jego problem. Mundurowi znaleźli przy nim narkotyki i przywłaszczony dowód osobisty innej osoby.
Mężczyzna usłyszał łącznie trzy zarzuty. Odpowie za oszustwo, przywłaszczenie dokumentu oraz posiadanie narkotyków w warunkach recydywy (oznacza to, że był już wcześniej karany za podobne przestępstwa). Sąd nie miał litości dla 36-latka i na wniosek prokuratury zastosował wobec niego tymczasowy areszt na trzy miesiące. Za kratami poczeka na proces, w którym grozi mu surowa kara więzienia.







Napisz komentarz
Komentarze