Śledztwo w tej sprawie trwało nieprzerwanie od 2019 roku. Funkcjonariusze z Radomia, pod nadzorem prokuratury w Siedlcach, musieli przeanalizować blisko 240 „wypadków”, z których żaden nie był dziełem przypadku. Skala procederu jest porażająca, oskarżono aż 376 osób. Gang działał według ściśle określonego planu. Do kolizji wykorzystywano drogie, luksusowe samochody, często kradzione na zlecenie i z „zalegalizowanymi” dokumentami. Za kierownicą siadali opłaceni „kaskaderzy”, którzy celowo doprowadzali do zderzeń.
Zaraz po stłuczce kaskader uciekał, a na jego miejsce wskakiwał „słup”, osoba, która udawała kierowcę przed policją i ubezpieczycielem. Dzięki temu za jedną szkodę grupa potrafiła wyłudzić nawet 300 tysięcy złotych. Pieniądze trafiały na konta podstawionych właścicieli aut, a następnie były przekazywane organizatorom.
Przez siedem lat policjanci przeprowadzili 62 uderzenia w grupę. W tym czasie zlikwidowano liczne dziuple samochodowe na Mazowszu, odzyskano dziesiątki skradzionych pojazdów i setki części i zabezpieczono 23 samochody o wartości 2 mln zł (które już zostały zlicytowane przez skarbówkę). Łączne straty firm ubezpieczeniowych oszacowano na ponad 20 milionów złotych.
Akt oskarżenia trafił właśnie do Sądu Okręgowego w Siedlcach. Prokurator zabezpieczył majątek podejrzanych na kwotę ponad 4 milionów złotych na poczet przyszłych kar. Członkom grupy grożą surowe wyroki nie tylko za oszustwa, ale także za kradzieże z włamaniem, paserstwo oraz handel narkotykami.







Napisz komentarz
Komentarze