Do mrożących krew w żyłach scen doszło w miniony wtorek, 5 maja, późnym wieczorem. Na zacumowanym przy Bulwarze Xawerego Dunikowskiego statku odbywała się zamknięta impreza. W pewnym momencie na pokład wdarł się agresywny mężczyzna. 47-latek od samego początku zachowywał się skrajnie brutalnie. Z nożem w ręku biegał po pokładzie, krzycząc, że zabije uczestników spotkania. Nie skończyło się tylko na groźbach i mężczyzna naruszył nietykalność cielesną kilku osób, uderzając je pięściami w głowę i twarz. Przerażeni goście musieli ratować się ucieczką ze statku.
Napastnik wyładował swoją agresję również na wyposażeniu. Zniszczył profesjonalną konsolę muzyczną, a straty oszacowano na ponad 7 tysięcy złotych. Gdy na miejsce wezwano policję, sprawca próbował uciekać. Zdążył jeszcze wrzucić nóż w pobliskie krzaki, licząc na to, że mundurowi go nie znajdą. Funkcjonariusze z wrocławskiej komendy miejskiej działali jednak błyskawicznie, zatrzymali 47-latka zaledwie kilka minut po zgłoszeniu.
Lista zarzutów, które usłyszał wrocławianin, jest długa: od grożenia śmiercią przy użyciu niebezpiecznego narzędzia, przez pobicie, aż po zniszczenie mienia. Sąd nie miał litości i uznał, że czyn miał charakter chuligański, co oznacza znacznie surowszą karę. Mężczyzna trafił do aresztu na 3 miesiące. Za kratkami może spędzić nawet 8 lat.







Napisz komentarz
Komentarze