Wszystko zaczęło się od zgłoszenia kradzieży blisko 1700 złotych z jednego z mieszkań. Pokrzywdzona wskazała, że sprawcą może być mężczyzna, którego poznała przez internet. Problem polegał na tym, że niewiele o nim wiedziała, nie znała jego stałego adresu ani przeszłości. Sprawą zajęli się operacyjni z Wydziału do walki z Przestępczością przeciwko Mieniu. Szybko ustalili, że podejrzany to 23-latek bez stałego miejsca zamieszkania. Mężczyzna prowadził koczowniczy tryb życia - sypiał na dworcach, nad rzeką i w przypadkowych miejscach, co znacznie utrudniało jego namierzenie.
Determinacja funkcjonariuszy przyniosła jednak skutek. Po kilku dniach intensywnych działań policjanci ustalili aktualną kryjówkę 23-latka i dokonali zatrzymania. Podczas przesłuchania policjanci zapytali mężczyznę o motywy kradzieży niemal 1700 złotych. Odpowiedź zatrzymanego wprawiła śledczych w osłupienie swoją prostotą i brakiem skruchy. - Nie wiem, po prostu tak wyszło, ukradłem i już - stwierdził zirytowany 23-latek.
Szybko wyszło na jaw, dlaczego mężczyzna tak bardzo unikał kontaktu z mundurowymi. Był on poszukiwany listem gończym i miał do odbycia karę 180 dni pozbawienia wolności. Usłyszał już zarzut kradzieży, za który grozi mu dodatkowo nawet do 5 lat więzienia. Prosto z policyjnej izby zatrzymań trafił do aresztu śledczego, gdzie spędzi najbliższe pół roku zgodnie z wcześniejszym wyrokiem. Postępowanie w sprawie kradzieży nadzoruje prokuratura.







Napisz komentarz
Komentarze