Do mrożącej krew w żyłach interwencji doszło na ulicy Okulickiego w Częstochowie. Uwagę policjantów zwróciła osobowa Kia, której styl jazdy był niepokojący. Samochód poruszał się całą szerokością jezdni, a kierowca wykonywał nieskoordynowane manewry: raz gwałtownie hamował, by po chwili z impetem przyspieszyć. Kiedy funkcjonariusze zatrzymali auto do kontroli, ich podejrzenia tylko wzrosły. 33-letni kierowca zachowywał się nienaturalnie nerwowo. Najbardziej przerażający był jednak widok na tylnej kanapie, w foteliku znajdowało się 14-miesięczne dziecko.
Choć badanie alkomatem nie wykazało obecności alkoholu, policjanci szybko znaleźli powód dziwnego zachowania mężczyzny. Przy 33-latku zabezpieczono zawiniątko z amfetaminą. Badania krwi przeprowadzone w laboratorium potwierdziły najgorszy scenariusz: częstochowianin prowadził samochód, będąc pod wpływem amfetaminy oraz marihuany. Zatrzymany mężczyzna na co dzień pełnił niezwykle odpowiedzialną funkcję, pracował jako dyspozytor ruchu kolejowego. To zawód, w którym od trzeźwości i koncentracji zależy życie setek pasażerów.
Biorąc pod uwagę charakter popełnionych przestępstw oraz fakt, że 33-latek zawodowo odpowiada za bezpieczeństwo w transporcie, prokurator podjął stanowczą decyzję: mężczyzna został zawieszony w prawie do wykonywania zawodu dyspozytora. Dziecko, które ojciec naraził na ogromne niebezpieczeństwo, zostało przekazane pod opiekę matki. 33-latek usłyszał już zarzuty posiadania substancji psychotropowych, kierowania pojazdem pod wpływem narkotyków i narażenia własnego dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Za te czyny grozi mu teraz kara do 5 lat pozbawienia wolności.







Napisz komentarz
Komentarze