Wszystko zaczęło się we wtorek, 28 kwietnia. To wtedy policjanci z Komisariatu w Lubawce otrzymali zgłoszenie o kradzieży karty kredytowej. Pokrzywdzona kobieta z przerażeniem odkryła, że z jej konta zniknęło ponad 5 tysięcy złotych. Sprawca wykonał kilkadziesiąt transakcji, zanim sprawa wyszła na jaw.
Kryminalni potrzebowali zaledwie kilku godzin, aby ustalić, kto stoi za kradzieżą. Wynik śledztwa był szokujący – złodziejami okazali się synowie pokrzywdzonej, mężczyźni w wieku 22 i 26 lat. Zostali zatrzymani jeszcze tego samego dnia, a podczas przeszukania policjanci odnaleźli skradzioną kartę. Jak ustalili funkcjonariusze, mózgiem całej operacji był młodszy z braci. 22-latek znał kod PIN do karty matki. Najpierw ją ukradł, a potem wielokrotnie wypłacał pieniądze z bankomatów i płacił w sklepach.
Starszy brat nie chciał być gorszy. Postanowił skorzystać z "okazji" i również spróbował zapłacić skradzioną kartą. Na szczęście jego transakcja nie doszła do skutku, ale samo usiłowanie kradzieży jest już przestępstwem. Obaj bracia przyznali się do winy. W świetle prawa każda nieuprawniona płatność kartą lub wypłata z bankomatu traktowana jest jako kradzież z włamaniem. To bardzo poważny zarzut. Mieszkańcy Lubawki staną teraz przed sądem. Za okradzenie własnej matki grozi im kara od roku do nawet 10 lat pozbawienia wolności.







Napisz komentarz
Komentarze