Wszystko zaczęło się od czujnego oka kryminalnego z „jedynki”, który po służbie zauważył na ulicy Joanny znajomą twarz. W pasażerze przejeżdżającego Opla rozpoznał mężczyznę ściganego przez wymiar sprawiedliwości. Policjant nie odpuścił, ruszył za autem i wezwał wsparcie.
Do pierwszej próby zatrzymania doszło w dzielnicy Chebzie. Kierująca oplem kobieta najpierw zwolniła, ale gdy tylko policjanci wysiedli z radiowozu, gwałtownie ruszyła z miejsca. Rozpoczął się dynamiczny pościg ulicami miasta.
Finał rozegrał się na ulicy Dworcowej. Aby powstrzymać uciekinierów, mundurowi zdecydowali się zablokować drogę. Kierująca nie zamierzała jednak hamować i z dużym impetem uderzyła w bok oznakowanego radiowozu. Siła zderzenia była na tyle duża, że dwaj policjanci z obrażeniami trafili do szpitala.
Policjanci błyskawicznie obezwładnili parę. Powody ich desperacji szybko wyszły na jaw. Pasażer był poszukiwany i miał do odsiadki zaległy wyrok, a w samochodzie oraz podczas dalszych przeszukań funkcjonariusze znaleźli prawie kilogram narkotyków. Co ciekawe, oboje byli trzeźwi, uciekali wyłącznie dlatego, by uniknąć odpowiedzialności za wcześniejsze grzechy i ukryć towar.
34-letnia kobieta usłyszała już zarzuty. Odpowie za niezatrzymanie się do kontroli (za co grozi do 5 lat więzienia) oraz spowodowanie kolizji. Prokurator objął ją dozorem policyjnym. Jej pasażer nie miał tyle szczęścia i został przewieziony prosto do aresztu śledczego, gdzie odbędzie zasądzoną wcześniej karę. Śledczy sprawdzają teraz, do kogo należał kilogram zabezpieczonych środków odurzających.







Napisz komentarz
Komentarze