Do zdarzenia doszło 20 marca około godziny pierwszej. Uwadze funkcjonariuszy prewencji i kryminalnych patrolujących ulicę Moniuszki nie umknął samochód osobowy jadący w kierunku Śródmieścia. Wewnątrz pojazdu znajdowały się cztery osoby: trzej mężczyźni w wieku od 17 do 22 lat oraz 42-letnia kobieta.
Podczas rutynowej kontroli mundurowi zajrzeli do bagażnika, gdzie odkryli dziewięć hermetycznie zapakowanych paczek wypełnionych rozdrobnionymi, brązowymi liśćmi. Podejrzenia, że mogą to być narkotyki, szybko się potwierdziły. Technik kryminalistyki ustalił, że w pakunkach znajduje się łącznie 10 kilogramów kratomu, substancji, której posiadanie na terenie Polski jest surowo zabronione.
W toku śledztwa wyszło na jaw, że cała sytuacja była splotem pechowych dla rodziny zdarzeń. 19-letni mieszkaniec Boguszowa-Gorc kupił zakazany środek w Czechach, jednak podczas powrotu do kraju brał udział w kolizji drogowej. Ponieważ jego auto nie nadawało się do dalszej jazdy, poprosił najbliższych o odebranie go z terenu sąsiedniego państwa.
Rodzina, chcąc pomóc krewnemu, nie miała pojęcia, co naprawdę znajduje się w jego bagażu. Mimo to, ze względu na powagę sytuacji, wszyscy pasażerowie musieli spędzić noc w zamknięciu do czasu wyjaśnienia sprawy. Ostatecznie zarzuty usłyszał jedynie 19-latek, który podczas przesłuchania przyznał się do winy.
Młody mężczyzna odpowie teraz przed sądem za wewnątrzwspólnotowy przewóz znacznej ilości środków odurzających. Prokuratura Rejonowa w Wałbrzychu zastosowała wobec niego dozór policyjny oraz poręczenie majątkowe w kwocie 5 tysięcy złotych. Za to przestępstwo grozi mu kara od 3 do nawet 20 lat pozbawienia wolności.








Napisz komentarz
Komentarze