Wszystko zaczęło się od precyzyjnych ustaleń operacyjnych żyrardowskiej policji. Kryminalni dowiedzieli się, że na terenie miasta działa fabryka narkotyków zorganizowana na szeroką skalę. Akcja rozegrała się we wtorek, 17 marca. Pierwsze uderzenie nastąpiło, gdy 36-letni mieszkaniec Żyrardowa opuszczał jeden ze swoich magazynów. Został kompletnie zaskoczony. Przeszukanie obiektu potwierdziło najgorsze przypuszczenia śledczych, wewnątrz znaleziono około 15 kg marihuany, 14 kg innych zabronionych substancji, ponad kilogram czystej kokainy. To był jednak dopiero wierzchołek góry lodowej. Dalsze kroki doprowadziły policjantów do kolejnych pomieszczeń gospodarczych.
W kolejnym punkcie kryminalni odkryli serce procederu, profesjonalne laboratorium. Stężenie chemicznych oparów było tak wysokie, że na miejsce musieli zostać wezwani specjaliści z Laboratorium Kryminalistycznego KWP w Radomiu. W zabezpieczonych tam pojemnikach znajdowało się ponad 100 kg substancji psychotropowych w różnej fazie produkcji. Eksperci oszacowali, że gdyby nie nalot policji, z zabezpieczonych cieczy i półproduktów na czarny rynek mogłaby trafić nawet tona narkotyków.
Następnego dnia w ręce mundurowych wpadła 27-letnia kobieta. Usłyszała ona zarzut pomocnictwa, to ona udostępniała miejsca, w których kwitł nielegalny biznes. Grozi jej, podobnie jak głównemu podejrzanemu, do 20 lat więzienia. 36-latek usłyszał zarzuty wytwarzania oraz posiadania znacznych ilości narkotyków. Na wniosek prokuratury Sąd Rejonowy w Żyrardowie zastosował wobec niego trzymiesięczny areszt tymczasowy. Policjanci przez kilka dni skrupulatnie zabezpieczali próbki i dokumentowali dowody. Kryminalni nie mają wątpliwości: to nie koniec. Śledztwo trwa, a funkcjonariusze sprawdzają siatkę powiązań zatrzymanego duetu. Niewykluczone są kolejne spektakularne zatrzymania w tej sprawie.







Napisz komentarz
Komentarze