Wszystko zaczęło się w ubiegłym tygodniu na trasie z Gaju Małego w kierunku Szamotuł. Świadkowie zauważyli czarne BMW, którego kierowca wykonywał skrajnie niebezpieczne manewry, co chwilę zjeżdżając na przeciwległy pas ruchu. Ratownicy medyczni, widząc podejrzany styl jazdy, nie wahali się ani chwili. Gdy tylko auto zjechało na stację benzynową, natychmiast ujęli mężczyznę, uniemożliwili mu dalszą podróż i wezwali patrol policji.
Przybyli na miejsce funkcjonariusze poddali 40-latka badaniu alkomatem. Wynik nie pozostawiał złudzeń – mężczyzna miał w organizmie ponad promil alkoholu. Szybko okazało się jednak, że to dopiero wierzchołek góry lodowej. Sprawdzenie w policyjnych bazach danych wykazało, że zatrzymany jest drogowym recydywistą.
Wcześniej mężczyzna wpadał już w ręce mundurowych, mając blisko 2,9 promila alkoholu w organizmie. Za tamto przestępstwo sąd orzekł wobec niego zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych, który miał obowiązywać aż do 2030 roku. 40-latek kompletnie zignorował ten wyrok, ponownie siadając za kierownicę po pijanemu.
Po wytrzeźwieniu obcokrajowiec usłyszał zarzuty jazdy w stanie nietrzeźwości oraz złamania sądowego zakazu. Tym razem policjanci postanowili jednak działać szerzej. Uznano, że mężczyzna stanowi realne i powtarzalne zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego, co stało się podstawą do wszczęcia procedury deportacyjnej we współpracy ze Strażą Graniczną.
W ubiegłym tygodniu zapadła ostateczna decyzja o zobowiązaniu cudzoziemca do powrotu. Mężczyzna został przekazany Straży Granicznej, a następnie odstawiony do granicy i przekazany służbom ze swojego kraju. Dzięki wzorowej postawie ratowników oraz szybkiej ścieżce urzędowej, niebezpieczny kierowca nie pojawi się już na polskich drogach.







Napisz komentarz
Komentarze