Sprawa swój początek miała 28 lutego bieżącego roku. Wówczas personel medyczny myślenickiego szpitala zaalarmował mundurowych o przyjęciu 30-letniego pacjenta z głębokimi ranami ciętymi. Choć obrażenia jasno wskazywały na udział osób trzecich, ranny mężczyzna uparcie twierdził, że doszło do nieszczęśliwego wypadku. Kryminalni nie dali wiary tej wersji i natychmiast rozpoczęli własne dochodzenie.
Policyjny nos nie zawiódł funkcjonariuszy. Skrupulatna analiza informacji doprowadziła ich pod jeden z adresów w powiecie myślenickim. To właśnie tam, na klatce schodowej, technicy kryminalistyki ujawnili ślady krwi, które stały się kluczowym dowodem w sprawie. Przebieg ataku ostatecznie potwierdziły nagrania z monitoringu, które pozwoliły śledczym odtworzyć sekunda po sekundzie brutalne zajście.
Jako sprawcę wytypowano 27-letniego mieszkańca regionu. Mężczyzna, czując na plecach oddech policji, postanowił jednak opuścić kraj, licząc na to, że za granicą uniknie odpowiedzialności. Myśleniccy kryminalni nie przerwali jednak działań i cierpliwie monitorowali każdy ruch poszukiwanego.
Przełom nastąpił 19 marca, kiedy policjanci ustalili, że 27-latek wrócił do Polski i zameldował się w jednym z hosteli na terenie Krakowa. Funkcjonariusze nie zwlekali ani chwili. Już następnego dnia rano pojawili się w stolicy Małopolski, kompletnie zaskakując poszukiwanego. Mężczyzna został zatrzymany i przewieziony do komendy w Myślenicach.
Zebrany materiał dowodowy był na tyle mocny, że prokurator przedstawił zatrzymanemu zarzut spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Zgodnie z Kodeksem karnym, za to przestępstwo grozi mu kara od 3 do nawet 20 lat więzienia. Decyzją sądu z 21 marca, 27-latek najbliższe trzy miesiące spędzi w tymczasowym areszcie.







Napisz komentarz
Komentarze